Ilex Guayasa – mniej znany brat Yerba Mate.

Autor testu, zdjęć i filmu: Monika z blogu Łodyżka

 

Lato to najlepszy czas na poznawanie nowych ziół. Właśnie teraz mamy ich pełen rozkwit. Łąki
i poza wręcz kuszą na odległość bogactwem fitoterapeutycznych możliwości. Dlatego z całego zielonego serca namawiam Was do wycieczek, spacerów czy wyjazdów za miasto. Ja za każdym razem wracam z takich wypadów z naręczem zielonych kłączy, kwiatów i badyli. Kiedy tylko przywiozę zioło lub roślinkę której jeszcze nie znam, cieszę się jak dziecko. Właśnie dlatego, że mogłę ją przestudiować. Że mogę się jeszcze czegoś nowego dowiedzieć. Jestem wdzięczna przyrodzie że nie kończy się na ośmiu podstawowych ziołach a jej botaniczne morze jest bezkresne. Tak było w przypadku zioła, o którym dziś chcę Wam powiedziec kilka słów. Co prawda nie zerwałam go sama, przyleciał do mnie z dalekiego Ekwadoru, a właściwie z VarieTea.pl
i jestem pewna że zechcecie je poznać. Dlaczego ? O tym za chwilkę.

Lubię tajemnicze zioła. Nie do końca poznane. Nie do końca rozłożone na czynniki pierwsze. Posiadające magiczne właściwości. Używane przez Indian. Taki jest llex guayasa ( Wayusa ). Przez wiele lat szczęście posiadania go miała tylko ludność Peru, Ekwadoru czy Boliwii. Wiemy że ta roślina była używana przez ludność Ameryki Południowej od starożytności. Co ciekawe, liście ilex’a liczące ponad półtora tysiąca lat odnaleziono w grobowcu szamana w boliwijskich Andach. Nasuwa się pytanie czemu służyły w zaświatach. Może odganiały złe duchy ? Dziś na szczęście możemy rozkoszować się smakiem, zapachem a przede wszytskim pożytecznymi właściwościami ilex’a w Europie i w Polsce, ponieważ od niedawna jest dostępny również w dobrych sklepach z ziołami.

Ilex pochodzi z rodziny ostrokrzewowatych. Obecnie rośnie również w Europie, jednak nadal jako roślina ozdobna. Zapewne spowodowane jest to wyglądem liści ilex’a. Są bardzo charakterystyczne, zimno-zielone i kolczaste. Nasz ilex ma fantastyczne rodzeństwo. Jest w prostej linii spokrewniony
z ostrokrzewem paragwajskim czyli ilex paraguariensis, powszechnie znanym jako Yerba Mate.
Kto by podejrzewał że brat Yerby ma, nie bójmy się tego powiedzieć, lepsze właściwości od swojej siostry ? Żeby to potwierdzić już spieszę z listą zasług na jego koncie. Ilex w swoich pięknych liściach ma kwasy fenolowe i garbniki. Najnowsze badania potwierdziły że nie zawiera związków cyjanogennych, więc spokojnie możemy pić napar ze sproszkowanych liści. Taki wyciąg działa przede wszystkim przeciwgorączkowo, żółciopędnie, moczopędnie, antyseptycznie, antyreumatycznie i pobudzająco. Pomaga obniżyć ciśnienie i uśmierza ból głowy. Bywa stosowany jako środek na ból mięśni oraz w leczeniu przeziębienia. Spokojnie mogą, a wręcz powinny popijać go osoby chore na reumatyzm, wszelakie choroby zakaźne, zastoje żółci, nieżyty układu oddechowego, kaszel, zapalenie układu moczowego, czy nieżyty przewodu pokarmowego. Szybko się polubiliśmy z ilex’em. Właśnie z powodów wymienionych powyżej. Stosuję go od kilku tygodni i mogę powiedzieć że na mnie działa lepiej niż kawa!

 

Ilex ma zarówno działanie pobudzające jak i tonujące. Z jednej strony działa jak potężny kop energetyczny ( jego suszone liście zawierają aż 4 % czystej kofeiny – żadna inna roślina nie zawiera jej aż tyle ! ) a z drugiej ta energia jest utrzymana i ukierunkowana na działanie. Często po kilku kawach mamy uczucie rozdrażnienia i irytacji. O drżeniu rąk i głodzie nie wspomnę. Tu natomiast, po kilku filiżankach ilex’a możemy odczuć przypływ energii i zarówno pełne skupienie na zadaniu. Takie spokojne poczucie pełnej produktywności. Odsunęłam wszystkie zielone herbatki na rzecz tego zioła i w moim przypadku to jest coś! Tym bardziej, że guayasa zawiera dwa razy więcej przeciwutleniaczy niż zielona herbata, więc wybór był prosty. Pewne dobroczynne właściwości tego surowca możemy zaobserwować dopiero po jakimś czasie od rozpoczęcia kuracji. Ilex zawiera ksantynę, której działanie jest stymulująco – energetyzujące. Poprawia jakość snu i jednocześnie umożliwia odczuwanie bodźców zewnętrznych. Za te właściwości od polujących Ekwadorczyków otrzymał miano  ‚nocnego stróża’.

Z całą pewnością usunął moje zmęczenie, przywrócił witalność, poprawił jakość snu i koncentrację.
Do sporządzenia naparu używam mniej surowca niż w przypadku Yerba Mate, ale tak jak i ją, można go zalewać kilkukrotnie. Próbowałam. Dwa pierwsze zalania dają podobne odczucie mocnego przypływu energii do tworzenia, działania, natomiast trzecie jest już mniej odczuwalne, ale w smaku nadal przyjemne. To co, spróbujecie ?
Życzę Wam dobrych snów z ilex’em lub wybitnie produktywnego dnia !

 

Kup Ilex Guayusa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *